Artemisia Gentileschi

Szykuję się do wykładu, w którym będę chciała zainteresować sztuką uczestniczki Babafest. Sprawić, by poczuły, jak bardzo jest bliska naszemu życiu i chcę zacząć od Artemisii Gentileschi (1593-1654), chociaż przed nią była jeszcze Sofonisba Aguissola. Jednak to Artemisia miała silną, wyróżniającą ją osobowość i jej udziałem stały się burzliwe koleje losu. Wielki talent sprawił, że potrafiła bardzo przekonująco odzwierciedlić swoje przeżycia w obrazach. Pełniły one w jej życiu funkcję arteterapeutyczną. Na płótnach dokonywała zemsty na swoim gwałcicielu, malarzu dekoracyjnym Agostinie Tassim.

Jak wiele kobiet w tamtych czasach, zaczynała w pracowni swego ojca. One jednak w przeważającej liczbie, jeśli były obdarzone talentem, pozostawały w ukryciu, jako ciche pomocnice. Ona, we wczesnej młodości pozbawiona matczynej opieki, silnie związała się z ojcem, przyswajając męskie wzorce zachowania. Talentowi towarzyszyła mocna osobowość, która dawała jej napęd do wywalczenia sobie pozycji zgodnej z wartością twórczości. Doceniana przez współczesnych, pracowała dla możnych na najważniejszych dworach. Po sprawie z gwałtem i bardzo trudnym procesie, podczas którego poddawana była torturom, wyszła za mąż za opłaconego kandydata i przez jakiś czas wiodła całkiem udane życie małżeńskie, w którym urodziła pięcioro dzieci. Gdy małżeństwo rozpadło się, żyła swobodne realizując kolejne zamówienia na dworach Europy.

Paradoksalnie, to dzięki swojemu prześladowcy namalowała najważniejsze obrazy, jak „Zuzanna i starcy” oraz kilka wersji Judyty odrąbującej głowę Holofernesowi. Aż czuje się w nich tę perwersyjną przyjemność unicestwiania sprawcy nieszczęść. Obraz „Zuzanna i starcy” miał swoją rolę do spełnienia. Wskazuje na to niejasna data jego powstania. Został przez Artemissię datowany na 1610 rok. Jednak badaczom wydaje się niemożliwe, żeby 17-latka namalowała tak dojrzałe dzieło. Prawdopodobnie chodziło jej o powiązanie tematu z osobą gwałciciela, którego sportretowała w scenie kuszenia, jako jednego ze sprawców. W przypowieści biblijnej zostali oni przykładnie ukarani za swoje nieuczciwe czyny. Podobnie jak Tassi, który w końcu trafił do więzienia.

Jest pierwszą kobietą, którą dopuszczono do formalnego wykształcenia. Nie zmieniło to jednak sytuacji następczyń. Trwało tak wieki całe, bo nawet nasza rodzima Zofia Stryjeńska chcąc studiować w Akademii Sztuk Pięknych robiła to w przebraniu męskim. W Monachium wytrzymała w ten sposób tylko niecały rok zagrożona rozebraniem do naga, gdy koledzy studenci zaczęli coś podejrzewać. Uciekła czym prędzej z powrotem do Polski, a był to przecież już rok 1911!

O Stryjeńskiej będzie osobno. Właśnie czytam „Diabli nadali” 😀