Njideka Akunyili Crosby

Czy chcesz być jak Njideka Akunyili Crosby? Jeśli jesteś artystką, to pewnie tak. Każda z nas, która maluje obrazy i chciałaby je sprzedawać marzy, żeby otrzymać za swoje dzieło chociaż 3 tys. dolarów. Crosby za tyle właśnie sprzedawała jeszcze parę lat temu. Teraz obrazy Njideki osiągają ceny nawet powyżej 3 milionów dolarów! Ciekawy artykuł na ten temat został opublikowany w The Wall Street Journal i pewnie poprzestałabym na przeczytaniu go, gdyby nie fakt natknięcia się w Londynie na jej pracę. Czekałam w kolejce przed wejściem do Hayward Gallery, a na ścianie naprzeciwko zobaczyłam znajomy obraz. Nie było na nim żadnej informacji, ale poznałam ten styl. Zapragnęłam trafić na wystawę, ale miałam za mało czasu, żeby wszystko pogodzić. Następnego dnia byłam w galerii Victoria Miro, z którą współpracuje Crosby, ale obejrzałam tam wystawę Yayoi Kusamy – na którą zresztą specjalnie przyleciałam do Londynu i ledwo zdobyłam bilety.

Obraz Njideki Akunyili Crosby

Njideka Akunyili Crosby należy do młodych talentów, których zawsze głodny jest rynek sztuki. Wydaje się jedną z tych, które nie upajają się szybką sławą, tylko chcą konsekwentnie budować swoją pozycję. Martwi się jednak, że nie posiada w tym kierunku umiejętności. Wielkie galerie i kolekcjonerzy rządzą się własnymi prawami.

Crosby pochodzi z Nigerii. Ma liczne rodzeństwo i w dzieciństwie robiła zabawki sama. To zawsze rozwija, gdy dzieci zamiast dostawać gotowe lalki i misie, muszą kreatywnie zrobić coś z „niczego”. Gdy dorosła, planowała ukończyć studia medyczne, ale trafiła na zajęcia plastyczne i zmieniła plany na życie. Już w trakcie studiowania sztuk pięknych wypracowała swój charakterystyczny malarski styl. W publicznych wypowiedziach podkreśla, że zdobyła prawdziwie klasyczne wykształcenie. Studiowała kompozycję i zasady perspektywy dawnych mistrzów. Kopiowała arcydzieła od Velazqueza do Caravaggia, by odkryć tajemnicę ich oddziaływania na widzów. Za jednego ze swoich mistrzów uznaje Matisse’a. Faktycznie echa jego kompozycji można odnaleźć w jej obrazach.

Kanon sztuki europejskiej ta wykształcona Amerykanka wymieszała z tym, co nosi w sercu i z czym czuje się związana, czyli z kulturą Nigerii. Powstał swoisty melanż, wzmocniony techniką, w której tworzy. Jako podobrazia używa papieru. Nakleja gazety, zdjęcia, transparentne folie. Na tym maluje i rysuje. W ten sposób powstają wielowymiarowe kompozycje. Oglądając je fragmentami, widzi się realistyczne szczegóły. Z oddali te gęste detale stają się abstrakcją. Działają jak raster, swego rodzaju geometryczny ornament. Przestrzenność występuje na zmianę z plamami płaskiego koloru, portrety ludzi miesza z ich sylwetami. Wszystko to umieszcza w scenerii codziennych pomieszczeń ze zwyczajnymi meblami i naczyniami. To sceny z życia, jakie zna ze Stanów i z rodzinnych stron. Jest dumna ze swego dziedzictwa. Stanowi ono jej artystyczną siłę. Jest w tym autentyczna i nowoczesna. Miesza tematy w wielokulturowym tyglu i wychodzi jej smaczna mieszanka.

Njideka Crosby

Obserwując obrazy, które namalowała między 2010 a 2017 rokiem zauważyłam, że Crosby rozbudowuje szczegółowość. Starszym bliżej do kompozycji abstrakcyjnych, nowsze są bardziej wygładzone i realistyczne. Pozostają spójne stylistycznie, ale stają się z czasem bardziej eleganckie. Mniej jest surowych płaszczyzn koloru. Obrazy zyskują głębię. Wszystkie dotyczą ludzi i ich relacji. Nawet tam, gdzie pomieszczenie wydaje się puste, lub jedynym tematem są rośliny, gdy przyjrzeć się bliżej, widać w detalach ludzkie twarze. Są także tam, gdzie miało ich nie być. Bo zawsze to my  – ludzie – kształtujemy otoczenie. Nawet, gdy jesteśmy pozornie samotni, ślady przodków, wpływ rodziców i relacje z przyjaciółmi, odbijają na nas swoje piętno.

Nie jesteś sam. Nawet wtedy, gdy tak ci się wydaje.