II odcinek o Ołtarzu Gandawskim
To, co wierni w Gandawie zwykle widzieli w dni powszednie, to zamknięte skrzydła wielkiego ołtarza, znanego jako Adoracja Baranka Mistycznego. Tajemnica kryła się wewnątrz. Dopóki nie nastąpiło otwarcie podwoi, mogli oglądać jedynie obrazy widoczne na co dzień. Zostały one umieszczone w trzech rzędach. Ich spokojne kompozycje i wyciszona kolorystyka skłaniały do modlitewnego skupienia. Prorocy i sybille czuwali z góry nad wszystkim, zapowiadając zdarzenia z Nowego Testamentu. Poniżej rozgrywa się tajemnica początku, namalowana przez van Eyck’a w podobnej konwencji, jak robili to Fra Angelico, czy Simone Martini i paru innych. Na bocznych panelach widnieją Anioł i Maryja, a pomiędzy nimi dzieje się magia zwiastowania. Boski posłaniec z liliami w ręce, jako symbolem niewinności, łagodnie przepowiada coś nadzwyczajnego. Po umieszczeniu go w ciasnym kącie widać, że zjawił się z innego wymiaru. Jego brzemienne w skutki pozdrowienie „Ave Maryja, Łaski pełna, Pan w Tobą” biegnie złotymi literami wprost do Dziewicy, a ona odpowiada podobnie.
Jan van Eyck z racji swojego talentu i szczególnej mądrości, cieszył się specjalnymi względami na dworze księcia Burgundii Filipa III Dobrego. Było to coś szczególnego, ponieważ artystów traktowano wtedy na równi z rzemieślnikami. Nie ceniono ich wyjątkowego talentu, uważając, że jest to umiejętność, jak każda inna. Jednak van Eyck dostąpił zaszczytu obdarzenia wysokim statusem. Władca darzył go zaufaniem i powierzał specjalne misje. Jedną z nich, tak tajemniczą, że do tej pory nie odkryto jej celu, była daleka podróż. Malarz został wysłany na rzekomą pielgrzymkę, będącą w rzeczywistości tajemniczą misją dyplomatyczną do miejsca, które całkowicie utajniono. Wywołuje to do tej pory sporo domysłów i jedna z najbardziej fascynujących hipotez wywodzi, że była to podróż do Ziemi Świętej. Być może wynikała z planowanej nowej wyprawy krzyżowej. Artysta miał wtedy zrobić szereg szkiców, które potem wykorzystywał malując kolejne obrazy. W następnych latach podróżował jeszcze do Portugalii i dzięki jego mediacjom doszło do skutku małżeństwo Filipa z córką króla Izabelą.
Powróciwszy z tych misji van Eyck po 1430 r. przystąpił do kończenia wielkiego dzieła, jakim jest Ołtarz Gandawski. Miał już pojęcie, jak wygląda świat z dala od jego rodzinnej Brugii i to, co malował, mógł oprzeć na bogatym doświadczeniu. Nie wiemy jednak, dokąd dotarł naprawdę, skupmy się więc na tym, jak wyraziście malował przestrzeń i sugestywnie budował ją nawet w małym wnętrzu. Biblia nie mówi przecież w jakich okolicznościach Anioł zwiastował Maryi. Dlatego każdy artysta widzi to na swój sposób i umieszcza w znanej sobie scenerii. Van Eyck zbudował zarówno głębię wnętrza, jak i wyodrębnił nowy temat – martwą naturę. Umieścił ją centralnie w kwaterze po lewej stronie od Marii, istotnie wzbogacając całość. W dość płytkiej wnęce odtworzył pięknie odbijające światło naczynia. Obok ręcznik zawiesił tak, by podkreślać głębię i kierować wzrok dalej. Jasna plama tkaniny stała się osią środkową symetrycznej kompozycji. Poza postaciami wzrok widza ucieka w dal, by za oknem spotkać miejski krajobraz. Niektórzy historycy sztuki widzą w nim przedstawienie Gandawy, a niektórzy doszukują się punktów charakterystycznych dla Jerozolimy, którą artysta być może odwiedził.
Idąc za kierunkiem patrzenia wchodzimy w przestrzeń Maryi. Za nią otwiera się następne pomieszczenie i jego zaokienna dal. Podobnie jak Anioł, Maria przedstawiona jest w gotycko udrapowanych szatach. Jest kobietą światłą. Przed chwilą czytała księgę. Teraz wyraża łagodną zgodę na anielskie przesłanie. Podkreśla to gestem złożonych dłoni i lekkim wygięciem postaci, pokornie skłaniając się ku posłańcowi. Duch Święty w postaci gołębia błogosławi tej scenie.
Gdyby zastanowić się nad realną możliwością tego, co miało miejsce, tam i wtedy, do tego młodej dziewicy, to staje się jasne, że niemożliwość takiego przebiegu zdarzeń wymaga prawdziwej wiary. Wyobrażają ją postacie fundatorów ołtarza, umieszczone na dole po skrajach skrzydeł. W modlitewnej postawie ukazują swą pokorną religijność. Po lewej stronie Joos Vijd, urzędnik sądu miejskiego, a po prawej jego żona. Zgodnie z panującym trendem zostali tak przedstawieni, by wyglądać jak polichromowane rzeźby. Jak wyrzeźbieni wyglądają też sąsiadujący Jan Chrzciciel i Jan Ewangelista. Tym skrzydłom mogłam sama zrobić zdjęcie, gdy na moment znikłam z oczu innych wchodząc za otwarty ołtarz. Wielkość paneli przy takim kunszcie namalowania robi ogromne wrażenie.
I tak pozostała jeszcze jedna część do napisania. Trzeba znowu otworzyć ołtarz. Umówmy się na następny odcinek.