Wielebny na łyżwach

Portret wielebnego Roberta Walkera jeżdżącego na łyżwach jest jednym z dwóch obrazów, które najbardziej zapadły mi w pamięć po wizycie w Scottisch National Gallery (o drugim napiszę osobno). Namalowany w 1784 r. przez Henry’ego Raeburna, szkockiego malarza portrecisty twórczo związanego z Edynburgiem, żyjącego w latach 1756-1823. Przykuwa bezsprzecznie uwagę niekonwencjonalnym przedstawieniem poważnego duchownego. Ksiądz nazywał się Robert Walker i był ministrem Canongate Kirk w Edynburgu. Czy pragnął mieć tak nietuzinkowy portret, czy była to inwencja samego artysty, tego nie wiem. Zwykle portrety oficjalne sprowadzały się do sztywnego ukazania postaci en face lub zwrocie trzy czwarte, ujmując całą postać, albo częściej popiersie. 

Przypuszczam, że nie był to pomysł autorski sir Raeburna, a powtórzenie kompozycji zastosowanej dwa lata wcześniej przez Gilberta Charlesa Stuarta, pierwotnie szkockiego, a potem amerykańskiego portrecisty, który sportretował młodego prawnika Williama Granta jako łyżwiarza, choć w ujęciu en face. Obaj namalowani skaterzy przyjęli na lodzie bardzo podobną postawę. Głowa w kapeluszu zwrócona w kierunku wysuniętej na przodu lewej nogi, na którą przerzucony jest ciężar ciała, prawa noga z tyłu wyciągnięta nad lodem. Obaj panowie w ciemnych surdutach i obrazy w podobnej do siebie szarobrunatnej tonacji. Zasadnicza różnica jest jedna – wielebny Walker ślizga się bokiem do widza.

 

By Gilbert Charles Stuart – Transferred from en.wikipedia; transfer was made by User:Legoktm. Painting at the National Gallery of Art, Washington, D.C., Domena publiczna

Sir Henry Raeburn był samoukiem. Swój styl ukształtował podpatrując innych twórców w
Londynie i we Włoszech. Tam spotkał się z malarstwem m.in. Joshua Reynoldsa, a
w Rzymie Gavina Hamiltona i Pompeo Batoni’ego. Z czasem, w uznaniu talentu,
otrzymał szlachectwo od króla Jerzego IV i został nadwornym malarzem Szkocji.
Malował głównie portrety i jak widać na naszym łyżwiarzu, malował je pewnymi
pociągnięciami pędzla, ponoć bez szkiców przygotowawczych. Był swego rodzaju
dokumentalistą czasów współczesnych i dzięki niemu wiemy, jak wyglądali ludzie
żyjących na przełomie XVIII i XIX wieku.

Postacie obu łyżwiarzy namalowane są bardzo wiernie. Zastanawiam się jedynie, czy wielebny
Walker nie ma zbyt małych stóp. Pejzaże w tle wydają mi się z lekka
„puszczone”. Nie są przedstawione przestrzennie przekonująco, chociaż obaj
artyści zastosowali perspektywę powietrzną, a Stuart dołożył scenkę rodzajową w
głębi. Osiągnął jednak dość sztuczny efekt i przyglądając się dłużej mam
wrażenie, że szkocki prawnik William Grant, pomimo legendy, że panowie poszli
nad zamarzniętą rzeczkę, stoi w pracowni przed płachtą z oleodrukiem –
przestrzeń bezpośrednio za nim wydaje się zbyt płytka zwłaszcza, gdy patrzę na
górną część sylwetki. Lepiej wybrnął z tego zadania sir Raeburn. Jego pejzaż
jest bardziej malarski i niedopowiedzianymi pociągnięciami pędzla lepiej buduje
przestrzeń.

No cóż, z przymuzealnego sklepu wyszłam z torbą z Wielebnym!

* Portret „Wielebny Robert Walker jeżdżący na łyżwach”, 1784 r.  – By Henry Raeburn – National Gallery of Scotland, Edinburgh, online collection, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=715320